W ustawie wskazano, że wniosek o jednorazowe odszkodowanie można złożyć „po zakończeniu leczenia i rehabilitacji”. Niby wydaje się to dość logiczne, bo wysokość odszkodowania zależy m.in. od wysokości uszczerbku na zdrowiu, a o nim można definitywnie stwierdzić po zakończeniu leczenia. W praktyce ta regulacja natomiast przysparza wiele problemów.

Podstawowe pytanie nasuwa się samo, a dotyczy sytuacji gdy poszkodowanemu nigdy nie zakończy się leczenie albo rehabilitacja po wypadku?

Doskonałym przykładem będzie niedowład kończyny jako następstwo wypadku przy pracy. W takiej sytuacji poszkodowany niejako do końca życia będzie przecież rehabilitował nogę, rękę, chociażby po to aby jej sprawność nie ulegała pogorszeniu.

Dokładnie taki przykład przedstawiłam pracownikowi ZUS-u, gdyż taki też problem pojawił się u jednego z naszych Klientów.

W odpowiedzi usłyszałam, że do wykazania zakończenia leczenia i rehabilitacji potrzeba złożyć druk N9, w którym lekarz prowadzący pracownika określa czy leczenie zostało zakończone oraz jakie są rokowania.

Pracownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zasugerował mi, aby lekarz opisał w druku jak sprawy się mają tzn. że leczenie co do zasady jest zakończone ale rehabilitacja będzie całe życie.

Chociaż roszczenie o wypłatę jednorazowego odszkodowania za wypadek przy pracy się nie przedawnia, te pieniądze przydałyby się pracownikowi właśnie w momencie leczenia. Każdy chyba teraz pomyślał o tym, że przecież leczenie jest bardzo czasochłonne, zwłaszcza jak jesteśmy zmuszeni do korzystania z publicznej służby zdrowia. Czas oczekiwania na zakończenie leczenia, wydłuża czas oczekiwania na jednorazowe odszkodowanie. Podsumowując, w przypadku poważniejszych urazów od wypadku do wypłaty odszkodowania może minąć nawet kilka lat.

Niniejszy wpis pochodzi z bloga Joanny Janiak: wypadek przy pracy.

Z takim pytaniem spotkaliśmy się ostatnio podczas prowadzenia jednej z naszych spraw. Niestety, jakkolwiek może wydawać się to niesprawiedliwe – jeden z rodziców nie może działać na rzecz swojego dziecka w postępowaniu karnym jeśli osobą oskarżoną lub podejrzaną jest drugi z nich.

W takich sytuacjach zgodnie z art. 99 KRiO wyznaczany jest kurator, który reprezentuje interesy dziecka w toczącym się postępowaniu. Co za tym idzie – „niewinny” rodzic nie ma żadnego dostępu do sprawy, nie może również podejmować w imieniu dziecka żadnych decyzji, a nawet odwoływać się od zapadłych postanowień czy wyroków.

Warto jednak zaznaczyć, że jeśli rodzic ten jest równocześnie osobą zawiadamiającą o przestępstwie, to będą mu przysługiwały prawa przyznawane takiej osobie przez kodeks postępowania karnego, przykładowo będzie mógł złożyć zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa.

Sprawa ta jest mocno kontrowersyjna i wiele osób zadaje sobie pytanie dlaczego odmawia się „niewinnemu” rodzicowi realizacji jego podstawowych praw jaką jest piecza nad dzieckiem i wykonywanie władzy rodzicielskiej.

W celu wyjaśnienia należy zaznaczyć, że zasada ta wywodzi się przede wszystkim z art. 51 § 2 KPK w powiązaniu z art. 98 § 2 KRiO, który stwierdza, że (…) żadne z rodziców nie może reprezentować dziecka:  1) przy czynnościach prawnych między dziećmi pozostającymi pod ich władzą rodzicielską; 2) przy czynnościach prawnych między dzieckiem a jednym z rodziców lub jego małżonkiem, chyba że czynność prawna polega na bezpłatnym przysporzeniu na rzecz dziecka albo że dotyczy należnych dziecku od drugiego z rodziców środków utrzymania i wychowania. Kolejny paragraf tego artykułu stanowi, że zasada ta znajduje zastosowanie również w postępowaniu przed sądem lub innym organem państwowym.

Pogląd ten został ugruntowany w orzecznictwie, w tym w szczególności w uchwale Sądu Najwyższego z 2010 r. (sygn. I KZP 10/10), który stwierdził, że: Rodzic małoletniego nie może, działając w charakterze przedstawiciela ustawowego, wykonywać praw tego małoletniego jako pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, w tym także w postępowaniu z oskarżenia prywatnego, jeżeli oskarżonym jest drugi z rodziców.

Sprawa została nawet wywiedziona przed Trybunał Konstytucyjny, który jednak potwierdził konieczność takiego rozumowania (wyrok z 21 stycznia 2014 r. sygn. SK 5/14).

Interesująca wydaje się tutaj argumentacja Trybunału, który szeroko uzasadnia konieczność ograniczenia praw rodzicielskich w tego rodzaju sytuacjach: W ocenie Trybunału, pozostawienie możliwości reprezentacji dziecka przez jedno z rodziców w procesie, zwłaszcza karnym, toczącym się przeciwko drugiemu z rodziców, rodzi zagrożenie dwojakiego rodzaju, przy czym zagrożenie to zwiększa się, gdy więzy między rodzicami (tak jak ma to miejsce w wypadku obu skarg) mają charakter trwały, sformalizowany przez zawarcie małżeństwa. Z jednej strony istnieje niebezpieczeństwo, że jedno z małżonków, powodowane uczuciem miłości do drugiego, zaniecha podjęcia odpowiednich kroków procesowych przeciwko niemu, czego ofiarą będzie dziecko. (…) W sytuacjach, w których jedno z małżonków – w interesie dziecka – miałoby wystąpić z oskarżeniem przeciwko drugiemu, niewątpliwie znalazłoby się w poważnym konflikcie moralnym, w którym musiałoby wybierać między dobrem dziecka a trwałością swego związku, czy miłością do partnera. (…) Z drugiej strony, gdy między małżonkami zachodzi konflikt, zwłaszcza znajdujący swój wyraz w żądaniu rozwodu (…) zarzut popełnienia przestępstwa przez współmałżonka przeciwko dziecku staje się najbardziej oczywistym dowodem jego winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego. Stąd istnieje niebezpieczeństwo instrumentalnego potraktowania pokrzywdzenia dziecka jako argumentu w sporach między małżonkami. (…)

Wobec powyższego należy stwierdzić, że sprawa ta została w orzecznictwie ostatecznie przesądzona, zarówno przez Sąd Najwyższy jak i Trybunał Konstytucyjny. W tej sytuacji jedyną opcją na uzyskanie informacji o toczącym się postępowaniu karnym jest podjęcie współpracy z kuratorem, który w wykonywaniu swoich obowiązków powinien współdziałać z rodzicem posiadającym informacje przydatne dla ochrony interesów małoletniego.

W orzecznictwie polskim można odnaleźć wiele rozstrzygnięć sądowych dotyczących przyznawania należnego zadośćuczynienia za uszczerbek na zdrowiu powstały na skutek urazu typu smagnięcie biczem. Przykładem takiego rozstrzygnięcia jest wyrok Sądu Okręgowego w Koninie z dnia 18 maja 2018 o sygn. akt I Ca 183/18.

W niniejszej sprawie stan faktyczny wyglądał następująco:

W dniu 18 lutego 2015 r. w wyniku zdarzenia drogowego do którego doszło z winy kierującego ubezpieczonego w pozwanym zakładzie ubezpieczeń, powód doznał uszczerbku na zdrowiu powstałego na skutek urazu typu smagnięcia biczem.

„Po zdarzeniu powód zaczął skarżyć się na ból w odcinku szyjnym, wobec czego wieczorem udał się na (…)w K., gdzie wykonano RTG odcinka szyjnego kręgosłupa oraz zalecono zastosowanie kołnierza szyjnego. Na oddziale rozpoznano uraz przeciążeniowy kręgosłupa szyjnego. Powód leczył się w (…), otrzymał skierowanie do (…), ale po dowiedzeniu się o terminie wizyt u lekarzy w ramach ubezpieczenia NFZ zdecydował się na leczenie prywatne u ortopedy i neurologa. U neurologa był raz (nie było więcej potrzeby), u ortopedy leczył się przez 3 miesiące. Na okres od 20 lutego do 10 lipca 2015 roku powód otrzymał zwolnienie lekarskie, ale z niego nie skorzystał, obawiając się utraty pracy. Powód brał leki przeciwbólowe w razie odczuwania bólu, nie korzystał z rehabilitacji. Czasami (raz na kilka dni) budził się w nocy, gdyż odczuwał ból.

Mając na względzie wskazane okoliczności Sąd Rejonowy ustalił:

„Powód w wyniku wypadku doznał urazu odcinka szyjnego w mechanizmie wyprostno-zgięciowym – skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa, urazu o charakterze „smagnięcia biczem” czyli naciągnięcia struktur mięśniowo-stawowych w odcinku szyjnym kręgosłupa. W wyniku zadziałania siły bezwładnościowej, doszło do naciągnięcia struktur torebkowo-wiązadłowych kręgosłupa, a przyczyną urazu było uderzenie w tył samochodu przez inny samochód, powodujące nagłe zgięcie głowy do tyłu, następnie do przodu w odcinku szyjnym kręgosłupa. U powoda brak zmian urazowych, a występują jedynie zmiany dyskopatyczne związane z naturalnymi procesami zwyrodnieniowymi. Dolegliwości bólowe po skręceniu odcinka szyjnego kręgosłupa ustępują zwykle po około 6 do 12 tygodniach, a dłuższe utrzymywanie się dolegliwości w tym zakresie świadczy o nałożeniu się na siebie następstw urazowych i chorobowych, wynikających ze zmian degeneracyjnych. Uraz u powoda mógł w początkowym okresie skutkować dolegliwościami bólowymi, które można określić na 4 do 6 punktów w dziesięciopunktowej skali(…). Przez kolejne 2 miesiące dolegliwości bólowe powinny stopniowo ustępować, obecnie mogą występować dolegliwości okresowe. Powód powrócił do stanu zdrowia przed wypadkiem i w tym kontekście rokowanie co do stanu zdrowia jest dobre. Z uwagi na stwierdzony uraz brak jest przesłanek do określenia stopnia uszczerbku na zdrowiu czy to z powodów neurologicznych czy ortopedycznych. Wydatki związane z leczeniem u ortopedy i neurologa są zasadne: powód wymagał opieki (…), a leczenie w związku z pourazowym tłem dolegliwości powinno odbyć się bezzwłocznie.

Pismem z dnia 9 kwietnia 2015 roku powód wezwał pozwanego do zapłaty kwoty 8.000 zł tytułem zadośćuczynienia, kwoty 300 zł tytułem zwrotu kosztów leczenia i dojazdów dojazdu. Po decyzji odmownej pismem z dnia 17 sierpnia 2016 roku powód wezwał pozwanego do ponownego rozpatrzenia sprawy, wnosząc o zwrot kosztów leczenia w wysokości 840 zł. Decyzją z dnia 22 września 2015 roku pozwany przyznał powodowi kwotę 2.550 zł, w tym 2.100 zł tytułem zadośćuczynienia i kwotę 450 zł tytułem zwrotu kosztów leczenia, odmawiając refundacji kosztów leczenia wynikających z faktur (…).

Dalej Sąd orzekający podkreślił, że powód sam przyznał, że wypadek nie ograniczył go w obowiązkach domowych czy w pracy – gdyż powód nie korzystał z wystawionych zwolnień lekarskich. Odczuwał bóle kręgosłupa i z tego tytułu w razie potrzeby brał leki przeciwbólowe. Jedynie w sezonie wiosennym i jesiennym po wypadku powód zrezygnował ze strzelectwa sportowego, aczkolwiek w późniejszym okresie powrócił do uprawiania sportu. Powód po wypadku wrócił do pracy i swych obowiązków, nie miał i nie ma problemów z jazdą samochodem, a odczuwa ból po okresie dłuższej jazdy samochodem.

Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, w tym charakter doznanego urazu, jego następstwa (niedające podstaw do orzeczenia jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu) rozmiar doznanych przez powoda cierpień fizycznych i długotrwałość leczenia, Sąd orzekający zauważył, iż wysokość należnego powodowi zadośćuczynienia za doznaną krzywdę winna wynosić 3.000 zł. Wobec powyższego, iż dotychczas powodowi wypłacono kwotę 2.100 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, uzasadnione w ocenie Sądu orzekającego było roszczenie powoda z tego tytułu, co do kwoty 900 zł.

Pomimo przyznanego zadośćuczynienia, powód uznał je za niewspółmierne w stosunku do doznanej krzywdy,  w związku z czym wniósł on apelację do sądu drugiej instancji.

W trakcie rozpoznawania sprawy, Sąd Okręgowy uznał, że ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego są prawidłowe, znajdują potwierdzenie w przeprowadzonych dowodach, ocenionych bez naruszania zasad swobody sędziowskiej, wobec czego przyjął je za własne. Ponadto dla Sądu Okręgowego  zastrzeżeń nie budzi też prawidłowość subsumpcji dokonanej przez Sąd I instancji i trafność zastosowania przepisów prawa materialnego, stąd też uznając stanowisko Sądu Rejonowego, Sąd Okręgowy uznaje oraz czyni je podstawą orzeczenia stwierdzającego, że apelacja powoda jest nieuzasadniona.